bon czasu wolnego

- Znowu – dlaczego?
- Sama zadaję sobie to pytanie. Przecież na dobrą sprawę to ja wstrzeliłam się w Program Rozwoju Sportu oraz Promocji Sportu i Rekreacji w Krakowie na lata 2007-2013, który powstał z inicjatywy właśnie pana prezydenta. Przyświecają nam podobne idee. Zgadzamy się z tym, że sprawność fizyczna dzieci i mło-dzieży nieustannie u nas pogarsza się, co zresztą potwierdzają badania. Przyczy-ną jest oczywiście brak aktywności ruchowej. Bon zajęć sportowych byłby - jak napisałam w uzasadnieniu - sposobem na odbieranie należnych każdemu dziec-ku zajęć związanych z rekreacją. Wydział Edukacji rejestrowałby podmioty - ośrodki sportu i inne, które prezentowałyby miastu swój program. Wyboru podmiotu, a więc i programu dokonywaliby rodzice i uczniowie.

- Byłoby może prościej, gdyby zamiast bonów sportowych wprowadzić to szkół czwartą czy nawet piątą godzinę wychowania fizycznego?
- Program na lata 2007-2013, o którym wspomniałam, właśnie przewiduje wprowadzenie czwartej godziny wuefu do krakowskich szkół. Uważam jednak, że jest to nierealne. Szkoły, zwłaszcza te liczniejsze, których w Krakowie jest większość, powinny posiadać po kilka sal gimnastycznych. A nawet jeśli mają odpowiednią bazę, to musiałyby przy zwiększonej liczbie godzin wuefu wpro-wadzać do sal gimnastycznych już nie po dwie klasy, jak to często bywa, ale po trzy. Pół biedy, gdy uczniowie są w tym samym wieku. Jeśli jednak maluchy przebywają ze starszymi, to tworzy się chaos i taka lekcja jest stratą czasu. Wie-le szkół ratuje się w okresie jesienno-zimowym zajęciami w różnego rodzaju pomieszczeniach zastępczych lub wręcz na korytarzu.