Edukacja wobec rynkowych wyzwań

W efekcie w roku 2005 mamy do czynienia z sytuacją w której szkoły znalazły się w trójkącie zależności; w jego wierzchołkach są samorząd, okręgowa komisja egzaminacyjna oraz kuratorium oświaty. O ile zadania samorządów i okręgowych komisji egzaminacyjnych są w miarę dobrze zdefiniowane, to rozbudowane po 2001 roku kuratoria postrzegane są jako najbardziej uciążliwa dla szkół część oświatowego świata, zajmująca się działaniami pozornymi oraz zasypywaniem szkół rozmaitymi dziwacznymi ankietami, czy też konkursami. Jeden z takich konkursów (małopolski konkurs „Szkoła wyróżniona za wychowanie”) ma zapoznać dyrektorów szkół i nauczycieli z oczekiwaniami urzędników kuratoryjnych w zakresie wychowania. Czytając jego regulamin można odnieść wrażenie, że czas cofnął się o ponad 15 lat. Znowu tak, jak wtedy nieważne są oczekiwania rodziców związane z wychowywaniem ich dzieci, tylko liczy się co o wychowaniu myśli urzędnik. Ten przykład najlepiej ilustruje sposób myślenia i działania ludzi nie potrafiących zrozumieć, że rolą każdej administracji jest służba publiczna, sprawiająca, że obywatele widzą sens jej utrzymywania. W oświacie owa służba publiczna winna przejawiać się poprzez pomoc obywatelom w kształceniu i wychowywaniu ich dzieci. Tymczasem póki co mamy do czynienia z chęcią zdominowania obywateli przez urzędników. Trzeba także zauważyć, że polska szkoła publiczna ciągle jeszcze traktowana jest przez administrację jako jej własność, stąd tak nerwowo reaguje ona na wszelkie próby przejmowania szkół przez obywateli. Warto, aby miłośnicy biurokratycznej szkoły zrozumieli wreszcie, że coraz lepiej wykształceni obywatele wolnej Polski będą coraz aktywniej zabiegać o uzyskanie realnego wpływu na działanie szkół i to właśnie oni staną się niebawem tymi, którzy swoimi decyzjami będą wpływać na ich losy.