Jarocin i oświata
Co samorządowcom tak przeszkadza w Karcie Nauczyciela?
- Jej zapisy nie pozwalają dyrektorowi szkoły na to, aby zróżnicować znacząco pensje nauczycielskie. Nie jest w stanie bardzo dobremu nauczycielowi kontraktowemu dać wyższej pensji niż nauczycielowi dyplomowanemu, który ma oczywiście dłuższy staż i doświadczenie, ale nie w każdym przypadku musi być znacząco lepszym nauczycielem. System Karty Nauczyciela chroni miernych nauczycieli, którzy stanowią mam nadzieję niewielki procent kadry pedagogicznej w naszym kraju. Natomiast nie motywuje tych, którzy chcą wnosić w życie szkoły coś więcej ponad standard, który się od nich wymaga.
Kiedy kurator ostatnio nie pozwolił zlikwidować szkoły, to gmina odwołała się do ministra edukacji, który taką zgodę wydał. To duża determinacja lokalnych władz, bo przecież przekształcenie szkoły w niepubliczną to decyzja, która często rodzi protesty społeczne...
- Uznajemy, że powinniśmy w gminie każde dziecko traktować jednakowo. Jeśli ministerstwo daje 20 mln zł subwencji oświatowej, to należy ją podzielić sprawiedliwie pomiędzy uczniów. Jeśli liczba uczniów w szkole jest tak mała, że pieniędzy nie starcza na utrzymanie szkoły, wówczas przekształcamy ją w placówkę niepubliczną. Uznajemy, że wydatki powinny być tak zracjonalizowane, aby na bieżące funkcjonowanie szkoły wystarczało subwencji oświatowej. Oczywiście gmina dokłada miliony złotych do subwencji, ale wydajemy te pieniądze na naukę języków obcych, lekcje pływania, dodatkowe zajęcia sportowe. To niespotykanie od 18 lat w gminie inwestycje w oświatę.
- Jej zapisy nie pozwalają dyrektorowi szkoły na to, aby zróżnicować znacząco pensje nauczycielskie. Nie jest w stanie bardzo dobremu nauczycielowi kontraktowemu dać wyższej pensji niż nauczycielowi dyplomowanemu, który ma oczywiście dłuższy staż i doświadczenie, ale nie w każdym przypadku musi być znacząco lepszym nauczycielem. System Karty Nauczyciela chroni miernych nauczycieli, którzy stanowią mam nadzieję niewielki procent kadry pedagogicznej w naszym kraju. Natomiast nie motywuje tych, którzy chcą wnosić w życie szkoły coś więcej ponad standard, który się od nich wymaga.
Kiedy kurator ostatnio nie pozwolił zlikwidować szkoły, to gmina odwołała się do ministra edukacji, który taką zgodę wydał. To duża determinacja lokalnych władz, bo przecież przekształcenie szkoły w niepubliczną to decyzja, która często rodzi protesty społeczne...
- Uznajemy, że powinniśmy w gminie każde dziecko traktować jednakowo. Jeśli ministerstwo daje 20 mln zł subwencji oświatowej, to należy ją podzielić sprawiedliwie pomiędzy uczniów. Jeśli liczba uczniów w szkole jest tak mała, że pieniędzy nie starcza na utrzymanie szkoły, wówczas przekształcamy ją w placówkę niepubliczną. Uznajemy, że wydatki powinny być tak zracjonalizowane, aby na bieżące funkcjonowanie szkoły wystarczało subwencji oświatowej. Oczywiście gmina dokłada miliony złotych do subwencji, ale wydajemy te pieniądze na naukę języków obcych, lekcje pływania, dodatkowe zajęcia sportowe. To niespotykanie od 18 lat w gminie inwestycje w oświatę.