Newsweek Polska - Igor Ryciak, Bernadeta Waszkielewicz
W gabinecie Marzeny Kudry, dyrektorki II liceum w Dzierżoniowie, stoi dwudrzwiowa szafa. Dwa razy w roku ta szafa staje się najważniejszą w szkole bazą danych. Trafiają do niej ankiety wypełnione przez uczniów I ich rodziców. To odpowiedzi na kilka prostych pytań: które lekcje są ciekawe, a na których można usnąć z nudów, jakie wprowadzić zajęcia pozalekcyjne, a jakie koła zainteresowań? Wyniki ankiet są podstawową wskazówką dla pani dyrektor, jak powinna funkcjonować jej firma, czyli liceum. - Jestem menedżerem I muszę zabiegać o klientów. Muszę więc wiedzieć, z czego są zadowoleni I co ich boli - wyjaśnia dyrektor Kudra.
W takim podejściu nie byłoby nic dziwnego, gdyby liceum pani Kudry było placówką prywatną czy społeczną. Ale to szkoła państwowa, jakich tysiące wegetują w całej Polsce, nie starając się wybić ponad przeciętność. W Dzierżoniowie szkoły na bierność pozwolić sobie nie mogą. To grozi bankructwem, bo starostwo już 5 lat temu wprowadziło bony oświatowe. - Im więcej szkoła ma uczniów, tym więcej dostaje pieniędzy - Wyjaśnia Alicja Hromada, dyrektor powiatowego wydziału oświaty. W powiecie działa dziewięć szkół ponadgimnazjalnych. Konkurują one ze sobą zupełnie tak, jak lokalne sklepy czy restauracje.
Propozycja II LO jest wyjątkowo bogata: od klas z rozszerzonym angielskim przez jego wyjazdy na zagraniczne warsztaty po zajęcia z chemii w laboratoriach Politechniki Wrocławskiej. Takich atrakcji nie powstydziłyby się renomowane licea Warszawy czy Krakowa. Efekt - w ubiegłym roku o 210 miejsc w II LO ubiegało się 711 chętnych. To o ponad 100 więcej niż w roku 2003. Ogólna liczba uczniów wzrosła z 560 do 625. A każdy uczeń to dodatkowe 2641 zł rocznie w szkolnym budżecie.
Dzierżoniów stanowi na razie wyjątek, ale tak samo jak tam wkrótce może być w całej Polsce. Politycy Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości już dziś zapowiadają, że gdy obejmą rządy, zmienią zasady funkcjonowania edukacji. Bon może zacząć obowiązywać w całym kraju. To prosty system - każdy rodzic dostanie prawo wyboru dowolnej szkoły - takiej, która zaoferuje jego dziecku najlepszych nauczycieli i najciekawsze zajęcia. Gdy wybierze, pieniądze przeznaczone przez państwo na kształcenie tego ucznia zostaną skierowane do wybranej placówki, także jeśli będzie to szkoła niepubliczna. - Bony to najbardziej efektywna forma podziału środków na oświatę - przyznaje Kazimierz Marcinkiewicz, polityk PiS, typowany na ministra edukacji w przyszłym rządzie PO-PiS.[...]
W takim podejściu nie byłoby nic dziwnego, gdyby liceum pani Kudry było placówką prywatną czy społeczną. Ale to szkoła państwowa, jakich tysiące wegetują w całej Polsce, nie starając się wybić ponad przeciętność. W Dzierżoniowie szkoły na bierność pozwolić sobie nie mogą. To grozi bankructwem, bo starostwo już 5 lat temu wprowadziło bony oświatowe. - Im więcej szkoła ma uczniów, tym więcej dostaje pieniędzy - Wyjaśnia Alicja Hromada, dyrektor powiatowego wydziału oświaty. W powiecie działa dziewięć szkół ponadgimnazjalnych. Konkurują one ze sobą zupełnie tak, jak lokalne sklepy czy restauracje.
Propozycja II LO jest wyjątkowo bogata: od klas z rozszerzonym angielskim przez jego wyjazdy na zagraniczne warsztaty po zajęcia z chemii w laboratoriach Politechniki Wrocławskiej. Takich atrakcji nie powstydziłyby się renomowane licea Warszawy czy Krakowa. Efekt - w ubiegłym roku o 210 miejsc w II LO ubiegało się 711 chętnych. To o ponad 100 więcej niż w roku 2003. Ogólna liczba uczniów wzrosła z 560 do 625. A każdy uczeń to dodatkowe 2641 zł rocznie w szkolnym budżecie.
Dzierżoniów stanowi na razie wyjątek, ale tak samo jak tam wkrótce może być w całej Polsce. Politycy Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości już dziś zapowiadają, że gdy obejmą rządy, zmienią zasady funkcjonowania edukacji. Bon może zacząć obowiązywać w całym kraju. To prosty system - każdy rodzic dostanie prawo wyboru dowolnej szkoły - takiej, która zaoferuje jego dziecku najlepszych nauczycieli i najciekawsze zajęcia. Gdy wybierze, pieniądze przeznaczone przez państwo na kształcenie tego ucznia zostaną skierowane do wybranej placówki, także jeśli będzie to szkoła niepubliczna. - Bony to najbardziej efektywna forma podziału środków na oświatę - przyznaje Kazimierz Marcinkiewicz, polityk PiS, typowany na ministra edukacji w przyszłym rządzie PO-PiS.[...]